Podróże

Stajenka Zywa z Davoli!

2013-01-06 15:27:06, komentarzy: 0

    Wspominalam juz wczesniej ,ze we Wloszech  wszechobecna jest tradycja budowania Stajenek Betlejemskich.

O tym juz sie przekonalam,ale to czego bylam swiadkiem wczorajszego wieczoru,przeroslo moje oczekiwania i wyobrazenie "Stajenki Zywej"

Miasteczko w gorach(ok.500m.npm)nazywa sie -Davoli,oddalone-jakies 15 minut drogi od Soverato.

Tylko wjechalismy,juz zrozumialam dlaczego wlasnie To!-a nie inne miasto dostapilo  honoru zorganizowania-zywego misterium Narodzenia Chrystusa.

Byl wieczor,nie moglam widziec wszystkiego,ale pewne jest ze wieksza jej czesc zachowala budynki,uliczki-cala architekture w stanie nienaruszonym od wiekow.

Moj zachwyt budzilo niemal wszystko,--mam nadzieje,ze ogladajac zdjecia podzielicie moja opinie!

Zapraszam na"Davoli il presepe vivente"

 

 "Swieta Rodzina" podczas przedstawienia--emocje byly tym wieksze,ze oprawa dla calego "zdarzenia"byl stary,bardzo stary kosciolek,do ktorego wchodzi sie po kamiennych schodach.

                    

 

Pierwsze "zderzenie"z przeszloscia-stroje, asortymenty,wystroj wnetrz--jako zywo przeniesione z dalekiej epoki,-czasow w ktorych zyl Chrystus.

 

 

Tu pokazano nam, jak robiono kiedys ser"ricotta"--najpierw jednak trzeba bylo zrobic specjalny koszyczek(dzis stosuje sie plastikowe)

z krzewu zwanego"fiscolo"---ciezka zmudna praca.

 

 

Kozami dzielnie zajmowala sie mala "pasterka"--(w tle),chetnie pozowala do zdjec...

 

W tej podrozy do" przeszlosci".dzielnie towarzyszyli nam nasi przyjaciele-  Gregorio i Sabrina--zabraklo tego wieczoru ich uroczej

corki Sofii.

 

Idziemy wiec "sladami" przeszlosci,uliczkami waskimi i kretymi,po drodze mijajac "prawdziwe zycie "dawnej spolecznosci lokalnej.

 

Przekupki uliczne ,dzieci ze zwierzetami-to niepowrzalny i unikalny klimat tego wieczoru. 

U kowala wszystko bylo na "dusze"

 

W takich beczkach przechowywano wino,w dzbanach zas olej--wszystko wygladalo tak ,jakby przez lata nikt tych przedmiotow nie dotykal.

Odwiedzilismy takze miejscowa "ziolo-apteke"--zwana"Erboristeria"--nalewka na ziolach smakowala wybornie.

Tu  dawny posterunek policji i "cela"--chcialam zajrzec-nie pozwolono! 

 

Okazuje sie ,ze dzieci tez mialy miejsce dla swoich pasji i zainteresowan-w takim miejscu byc moze wzrastali najwieksi artysci Italii?!

 

Podczas zwiedzania towarzyszyla nam muzyka tutejszego folkloru--szkoda ze nie mozecie posluchac-pieknie chlopcy grali.

 

Nie moglo sie obyc bez odwiedzenia prywatnych domow,gdzie z ogromna pasja,wzorujac sie na dawnych tradycjach rodzinnych stawiane sa Stajenki Betlejemskie  tutejsze "Presepe"-Tutaj "Presepe" liczace 70 lat i jego  przemila wlascicielka.

 

 

Kwitna rodzinne tradycje--do swojego domu zaprosila nas synowa seniorki rodu(zdjecie powyzej)--i tu "Presepe"zajelo pol pokoju,a wykonal je maz Pani Marii -Mimmo Monterosso--imponujacy widok.

Wszedzie witano nas i czestowano jak naprawde oczekiwanych gosci,spedzilismy w Davoli niezapomniane chwile

..ale jest noc i zimno-o tym tez pomyslano rostawiajac na ulicach ogniska ze skwierczacymi palinami--ale milo! a trzeba wracac,zabierzemy jenak ze soba ogrom przezyc i wspomnien .

Dziekujemy za to wszystko i do zobaczenia!

« powrót

Dodaj nowy komentarz